„Wszystko, co ma głos, przetrwa” – pomysł rodzinnego audiobooka fascynuje mnie od czasu, gdy po raz pierwszy o nim usłyszałem. Może dlatego, że mogę wnieść dużo doświadczenia z wieloletniej pracy jako reporter radiowy. Być może dlatego, że taki rodzinny audiobook, w przeciwieństwie do wielu wkładów radiowych, jest czymś, co wydaje się bardzo długie. I ostatnie, ale nie mniej ważne, ponieważ po wczesnej stracie rodziców często żałowałem, że nie ma dla mnie takiego specjalnego audiobooka.